Przemiany, proroctwa PDF Drukuj Email

W interpretacji Wesela poety wspomniałam o przekonaniu Baczyńskiego, iż życie w przyrodzie stanowi ciąg nieśmiertelny. Ciało żyć może wiecznie, jeżeli wpisze się w ciąg przemian przyrody, w której „wszystko przenika się nawzajem”1. Ma to bardzo konkretny sens, biologiczny i ewolucyjny, który mógłby zaowocować obrazami barokowo-makabrycznymi. Fragmentów takich jest jednak niewiele w poezji Baczyńskiego. Dzieje się tak, po pierwsze, za sprawą łączenia nieuchronności i nieodwracalności przemian materii właśnie z życiem, a nie ze śmiercią; a zatem z opowiedzeniem się i tu „po stronie nadziei”2. Po drugie zaś dlatego, że dla ukazania procesów i efektów przemian używa Baczyński często obrazów baśniowych. Może i w ogóle nie powinno się przy omawianiu tego motywu sugerować powiązań poezji Baczyńskiego z barokiem, jeżeli pamięta się, że natura jest w jego poezji synonimem czystości i świętości. Dzięki wspomnianemu swoistemu optymizmowi biologicznego trwania motywy przemian występujące w tej liryce są też bardziej pokrewne baśniowym niż mitologicznym. Te ostatnie łączą się z fatalizmem losu, karą i – również – nieodwracalnością. W poezji Baczyńskiego zdarzają się i te powiązania, lecz przeważa nad nimi silne poczucie ocalenia życia, możliwe za sprawą przyrody. Całość daje najczęściej efekty w rodzaju wiersza Otwarcie przemian [319 I], którego bohater trwa i żyje, przemieniając się zgodnie z biologicznym cyklem w drzewo i może w inne elementy natury. Mówi o tym jak czarodziej, jakby te przemiany działy się za sprawą jego woli – co zasugerowane zostało przez czynne formy czasowników i spójnik celu ‘żeby’:

Otwieram się co rok i schodzę w śnieg,

zamykam się co rok i wstaję – drzewo,

żeby przenosić liść na nieba brzeg

i spadać tonem w dół – ulewą.

Baśń jednak bywa również makabryczna, nie dlatego, że się w makabrze lubuje, lecz wyłącznie dlatego, że opisane przez nią zdarzenia odpowiadają pewnym związanym z ciałem procesom i zdarzeniom, zachodzącym w życiu człowieka, które w naturalny sposób budzą grozę, właśnie wtedy, gdy cielesność, którą człowiek chroni, zostaje naruszona. W życiu dzieje się to w normalnych warunkach nieczęsto, równocześnie jednak dzieje się na pewno przynajmniej „raz na życie”, wtedy, gdy przychodzi śmierć.

 


1. Zob. komentarz poety do wierszy ***Jak gdybyś ciszą znużoną spojrzał oraz Przypowieść [w:] Przypiski bibliograficzne [388 i 387 I].

2. Pożyczam określenie od Kazimierza Wyki, który użył go w innym kontekście: „Z katastrofizmu wyłoniło się męskie zrozumienie historii, jej przebiegów i praw. Z pesymizmu pozostał jedynie nurt czystości i religijności. Pan już jest po stronie nadziei” Zob. Kazimierz Wyka, List do Jana Bugaja [w:] Rzecz wyobraźni, Kraków 1997, s. 67.