Wstęp PDF Drukuj Email

Baśń, jak chyba żaden inny gatunek literacki, nie tylko posiada właściwą sobie licencję fantastyczną w przedstawianiu świata, lecz także generuje zbiór motywów i schematów fabularnych oraz swoisty słownik. Dzięki wiekowemu zakorzenieniu i utrwaleniu w baśni literackiej wszystko to jest doskonale rozpoznawalne. Pierwszym zadaniem, jakiego się w tej pracy podjęłam, byłoby zatem odnalezienie wymienionych wyżej elementów, które łączę wspólnym terminem baśniowość, w poezji Krzysztofa Kamila Baczyńskiego. Jednak gdyby to był cel główny, rezultatem moich badań byłoby jedynie potwierdzenie i udokumentowanie istnienia stylizacji baśniowej, jaką poeta zastosował. Tymczasem największym moim pragnieniem było zrozumieć tę lirykę, po prostu i zwyczajnie – tak, jak rozumie się człowieka. Założyłam przy tym, że twórczość Baczyńskiego nie jest jedną z poezji kuglarskich, ironicznych czy polifonicznych, wykorzystujących choćby poetykę roli, lecz cechuje się w zasadzie swoistą spójnością, co w tym wypadku oznacza, że najczęściej wyraża szczerze uczucia i poglądy jej autora, a zatem stanowi zapisany w liryczny sposób jego pamiętnik, utrwaloną filozofię (która naturalnie mogła być z upływem czasu modyfikowana). Zauważa to również Aleksandra Okopień–Sławińska: „Tę poezję można czytać jak jeden tekst”.  Doszłam do wniosku, że baśniowość, która jest najważniejszą chyba cechą wyróżniającą tę poezję, może stać się zarazem najlepszym kluczem do jej sensu. Baśniowe konteksty uruchomiłam zatem po to i wyłącznie po to, by pomogły mi zinterpretować teksty. Zaznaczam zatem od razu, iż próżne byłoby oczekiwanie na szczegółowy wykaz elementów baśniowych, jakie można by w poezji Baczyńskiego znaleźć, ponieważ moja praca jak najdalsza jest od wszelkich wyliczeń. Wyprawiam się w fascynującą dla mnie podróż, podążając wyłącznie za myślą poety, a baśniowość traktuję tylko jako środek pomocniczy, który służy dotarciu do niej. Jest najważniejsza, ale obok niej stosuję też inne środki, które wydały mi się pomocne; mam na myśli kontekst biograficzny i związki intertekstualne. Te drugie przywołuję wtedy, gdy wydają mi się istotne, często zaś pomijam, uznając prymat baśniowych tropów nad kuszącymi, acz niewyczerpanymi kontekstami kulturowymi, literackimi i pozaliterackimi. Jeżeli zatem czemuś ważnemu nie poświęcam należytej uwagi, to dlatego że zapewne wspomnieli o tym już inni badacze poezji Baczyńskiego lub też owo zagadnienie zasługuje na osobne opracowanie w którejś z następnych prac o Baczyńskim.

Pierwszy zaś z wymienionych przeze mnie kontekstów, biograficzny, bazujący na faktach oraz z pewną rezerwą traktowanych wspomnieniach, wydaje mi się w przypadku Baczyńskiego nieodzowny, gdyż odkrywa zadziwiająco wiele. Drobny przykład: badacze, pisząc o pseudonimie Baczyńskiego – Jan Bugaj – gotowi są zaraz wyjaśniać, iż przybrane nazwisko oznacza rodzaj strumyka czy kępkę zieleni, co w oczywisty sposób odnosi się do upodobań autora utrwalonych w obrazach poetyckich. Tymczasem ten wdzięczny pseudonim powstał, jak sądzę, całkowicie na zasadzie żartu. Ojciec poety, krytyk literacki Stanisław Baczyński, wymienia w jednym z tekstów dotyczącym literatury chłopskiej niejakiego Jantka z Bugaja.  Pseudonim Krzysztofa, powstały przy użyciu nożyczek, mówi nam zatem wiele o jego poczuciu humoru, a potraktowany jako odautorski komentarz twórczości, w kontekście rozprawy ojca, jest o wiele ciekawszy niż ten hipotetyczny, wywodzący się od słowa ‘bugaj’.

To prawda, że fascynacja biografią poety bywa silniejsza od przejęcia się jego (trudną?) twórczością, ale nie widzę w tym nic, czemu należałoby się dziwić. „Są żywoty poetyckie nierozerwalnie związane z legendą” – napisała Anna Kamieńska – i trudno „oddzielić sam tekst dzieła od obrastającej dzieło legendy o autorze”.  Tak jest w przypadku Baczyńskiego i należy po prostu zgodzić się z tym, że jego życie stanowi tekst dodany do tekstów lirycznych. Zawiera się w nim wszystko, co najbardziej przejmuje człowieka – przede wszystkim to, co zdarzyło się na ostatku – rychła śmierć, która przecięła nie tylko wczesną młodość czy młodą dorosłość, ale genialne, jak twierdzą niektórzy, dzieło poetyckie. Nie potrafię pocieszać się tak jak Wyka, że było ono pełne, skończone i dojrzałe,  choć wiem, że cechuje je i tak nadzwyczajne bogactwo. Jestem przekonana, że tekst biograficzny nie przysłonił w mojej pracy tekstu właściwego – liryki, choć poszczególne rozdziały obudowane są właściwie wokół najważniejszych przeżyć autora, które przetransformowane na materiał poetycki stały się zarazem najważniejszymi tematami tej twórczości. Moja praca nie miałaby takiego kształtu, gdyby nie trud redaktorów Utworów zebranych Baczyńskiego,  Anieli Kmita-Piorunowej i Kazimierza Wyki, którzy umieścili w nich skrupulatnie wszelkie dostępne im faktograficzne konteksty i zachowane dokumenty, co pozwoliło mi śledzić, porównywać i dedukować; gdyby nie szczęśliwie i w porę wydany tom wspomnień Żołnierz, poeta, czasu kurz...6 oraz gdyby nie informacje wysłyszane, wyczytane i ocalone przez „późnego wnuka” – Wiesława Budzyńskiego, zachowane w jego książkach biograficznych dotyczących Krzysztofa Baczyńskiego...

 

 


 

1  Zob. Aleksandra Okopień–Sławińska, Semantyka wypowiedzi poetyckiej, Wrocław 1998, s. 171.
2  W rozdziale Bohater i środowisko książki Rzeczywistość i fikcja. Zob. Stanisław Baczyński, Pisma krytyczne, Warszawa 1963, s. 350.
3  Anna Kamieńska, Ostatnie wcielenie Króla Ducha [w:] Najpiękniejsze wiersze polskie, Warszawa 2000, s. 254.
4  Zob. Kazimierz Wyka, Wstęp [w:] Krzysztof Kamil Baczyński, Utwory zebrane, Kraków 1994, t. I, s. 63.
5  Krzysztof Kamil Baczyński, Utwory zebrane, Kraków 1994, t. I i II.
6  Żołnierz, poeta, czasu kurz... Wspomnienia o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim, Kraków 1979.