Wyspa szczęścia (Zuzanna) PDF Drukuj Email

Tworzenie i umacnianie się charakterystycznej dla Baczyńskiego poetyki wiązało się ze wzrastaniem uczucia do „ślicznej koleżanki ze Lwowa” – Zuzanny Progulskiej – którą poeta poznał w 1938 roku, na wakacjach na wyspie Šolta niedaleko Splitu. Juwenilne wiersze miłosne są, podobnie jak późniejsze, subtelne i ostrożne; nawet i wtedy, gdy przyznanie się do uczucia następuje otwarcie – wprowadza w tekst liryczny, sugerując sposób jego odczytania. Gdy młodzieniec pisze do dziewczyny o wierszach, jakie jej przesyła: „To jest nasza miłość; krótkie szczęście i długie godziny marzeń. Tu marzenie moje, wieczne marzenie o Tobie, odtwarzają (jakże mizernie!) Szczęście z Tobą.” [470 II], czytelnik oczekiwać może po takim wstępie erupcji młodzieńczych uczuć, gwałtownych namiętności i, skoro mowa o marzeniach, niepohamowanych fantazji na temat kochanki i przyszłości z nią. Tymczasem w wyznaniach cyklu Szczęśliwe drogi, złożonych w hołdzie Zuzannie Progulskiej, szczęście zakochanych odtworzone zostaje może w istocie nieco „mizernie”. W zamian za to poeta wysyła dziewczynie szereg opisów przestrzeni i stanów pogody, silnie zliryzowanych, noszących piętno twórczych poszukiwań jak najtrafniejszych poetyckich ekwiwalentów doznawanej rzeczywistości. Utwory rozproszone oraz dwa cykle poświęcone Zuzannie – wymienione wyżej Szczęśliwe drogi i Wybrane wiersze – mają tę właśnie wspólną cechę, choć cykle są zasadniczo odmiennej tonacji. Pierwszy zgodnie z tytułem jest pogodny, przedstawia świat, jaki zdaniem autora był idealną scenerią dla rozkwitu miłości. Šolta, przetransponowana na poezję, zamienia się w miejsce, które baśń nazywa „wyspa szczęśliwości, a na niej cud-panna”1. Znana jest też baśniom wyspa, do której można się dostać przy pomocy promienia słonecznego, gromu i wiatru, na której nikt się nie starzeje ani nie umiera"2. Tak właśnie jest z nienazwaną w wierszach Šoltą – jest krainą młodości, witalności, natury, radości i beztroski (aż do momentu rozstania). Po raz pierwszy w liryce Baczyńskiego baśniowość sygnuje szczęście, idyllę, miłość ...

 


1.Owczaryszek[w:] Janina Porazińska, Za górami... Za lasami..., Polskie baśnie ludowe, Poznań 1991, s. 66.

2. Zob. Wyspa szczęśliwości. Bajki ludowe. Opowiedział Eustachy Sławiński, Poznań 1947. Ciekawie pisze Czesław Miłosz w eseju Legenda wyspy; przebywanie na wyspie znaczy bezpieczne oddalenie od sporów, wojen i niepokojów, którymi żyje pozostała część ludzkości; wyspa ma swój, inny czas – który bywa po prostu wiecznością; w wyobraźni dziecka przedstawia się ona jako miejsce, w którym nauczyciele ani rodzice nie zdołają go doścignąć… Zob. Prawa i obowiązki, Paryż 1985, s. 220-221.