Zajęcia 20.01.2012 PDF Drukuj Email

Zajęcia prowadzone przez Natalię Dominę.
Temat: Krzysztof Baczyński a Bruno Schulz

 Z biografią Brunona Schulza można zapoznać się we wstępie Jerzego Jarzębskiego [w:] Bruno Schulz, Opowiadania, wybór esejów i listów, Biblioteka Narodowa, Wrocław-Warszawa-Kraków, 1998.

 

Obrazy i grafiki artysty można znaleźć tu:
http://www.youtube.com/watch?v=N0Mo9P-miT4

 

ZDERZENIE TWÓRCZEJ WYOBRAŹNI ZE ŚWIATEM  (motywy twórczości)

 

- DOM – KOSMOS (opozycja) dom – miejsca z granicami, przytułek, jako struktura złożona – „ruska baba”: łóżko, pokój, mieszkanie, dom, ogród, rynek, miasto…; kosmos – nocy, nieba, wichury, wiosny – żywiołowa aktywność, chaotyczny bezmiar
 

- LABIRYNT (rodzinnego domu, domostw przy rynku, miasta w nocy, gmachu gimnazjum, parku, ludzkich wnętrzności, psychiki człowieka, umysłu, tekstu, znaczeń) jest jednocześnie strukturą i przestrzenią błądzenia
 

- CZAS (pora roku + emocje z nimi powiązane („natchnienie wiosenne, ironia jesieni”, zima=sen); cykl własnego życia, historii, ale jest 13-ty miesiąc, boczna odnoga czasu, można reaktywować czas przeszły, czas może zapaść na chorobę labiryntu
 

- KSIĘGA (Autentyk – źródło najważniejszych pierwszych objawień, oświetla ideę sztuki i twórczości, a także filozofię bytu i poznania; pierwotny sakralny charakter; hellenizm – życie jako księga; Biblia)
 

- MIT (mitologiczne stereotypy fabularne: bunt młodych, zejście do podziemi; ożywienie zmarłych bohaterów, przemiany ludzi w zwierzęta, ryzykowne eksperymenty naukowe lub magiczne; bohaterowie przymierzają swoistą maskę lub kostium)
 

- ZWIERZĘTA

 

STYLISTYKA: Język i styl

- Deformacja groteskowa
- Oniryzm
- Rozbudowana do szczegółów metafora
- Antropomorfizacja
- Personifikacja
- Animizacja → metamorfoza
- Synestezja
- Naukowa terminologia

 

Film : 
„Sanatorium pod klepsydrą”
http://www.youtube.com/watch?v=H0qb2W0ldjc&feature=related

 

„Ulica Krokodyli”
http://vkontakte.ru/video26586110_162093022

 

Piosenka: Salon Niezależnych „O śmierci Brunona Schulza”
http://www.youtube.com/watch?v=wnH1d4wh9tg

 

Fragmenty opowiadań Baczyńskiego i Schulza do porównania:

Szyby pęczniały od wewnętrznej cierni mieszkań, rozdymały kwadratowe policzki i pękały gwałtownymi parkosyzmami srebra. Ulicy, wyślizgane, bulgocące głębokim wzburzeniem, pieniły się nie mogąc wymówić słowa, pluły na nas kałużami pełnymi złośliwości i milczącej ironii.

Krzysztof Baczyński [***Pakowaliśmy się szybko]

 

Zdawało się, że [ciotka] w paroksyzmie złości rozgestykuluje się na części, że rozpadnie się podzieli, rozbiegnie w sto pająków, rozgałęzi się po podłodze czarnym, migotliwym pękiem oszalałych karakonach biegów. Zamiast tego zaczęła raptownie maleć, kurczyć się, wciąż roztrzęsiona i rozsypująca się przekleństwami…Pochwyciła je (żółte drzazgi) latającymi za wzburzenia rękami, przymierzyła do nóg, po czym wspięła się na nie, jak na szczudła…

Bruno Schulz Wichura

 

Niedzielne dni, kiedy za oknami płynęło osobne, obce życie miasta, stawały się czasem dla Jana dniami fałszywej radości. Fałszywej, bo Jan stwarzał nastrój pozornej familiarności, pochlebiał przedmiotom, dotykał ich z umiejętnie okazywanym szacunkiem, mówił łagodnie: „Hieronimie, jesteś piękny w tym pomarańczowym słońcu popołudnia”, „Klementyno, wyglądasz dziś tak młodo jak przed 20 laty”. Hop! Było to potknięcie, kanapa przybrała chmurno-złośliwy wyraz twarzy i długo trzeba było ją gładzić, przepraszać, zanim wrócił pozornie beztroski nastrój dnia. „Bruno, Nepomucenie (były to krzesła), tak miło mi, kiedy widzę was, kiedy mogę być nareszcie z wami”. Krzesła, kanapa i stół uśmiechały się przyjaźnie, nic nie staczało się z nich, nie usiłowały płatać figli.

Krzysztof Baczyński Sprzęty

 

To mieszkanie puste i zapuszczone nie uznawało go, te meble i ściany śledziły za nim z milczącą krytyką.

Bruno Schulz Pan Karol

 

Opamiętaliśmy się i otrząsnęli dopiero z naszego zaślepienia, gdy wniesiono mego ojca na półmisku. Leżał wielki i spuchnięty wskutek ugotowania, bladoszary i galaretowany. Tylko wuj Karol sięgnął widelcem do półmiska…

Bruno Schulz Ostatnia ucieczka ojca

 

Staliśmy teraz bezradni, nie zważając na kąśliwe uśmiechy kałuż, i obserwowaliśmy lot parasola przez ulice.
Nagle po chwili obydwaj zauważyliśmy z przerażeniem, że parasolem był nie kto inny, jak radca Bach, nasz sąsiad…

Krzysztof Baczyński [***Pakowaliśmy się szybko]

 

Otóż gdy Joachim wszedł w jej spojrzenie zwinąwszy za sobą most, sarna z wolna zbliżyła się do ogrodzenia i oparła wilgotną, znużoną twarz o poręcz.
    Rozmawiali długo, tkliwie o tych latach samotności, o bólu i zgrzypocie pustych dni, o klęskach.

Krzysztof Baczyński Zwierzęta Pana Joachima

 

Niebo obnażało tego dnia wewnętrzną swą konstrukcję w wielu jakby anatomicznych preparatach, pokazujących spirale i słoje światła, przekroje seledynowych brył nocy, plazmę przestworzy, tkankę rojeń nocnych.

Bruno Schulz Sklepy cynamonowe

 

Któż wypowie wieczór, kiedy po niebie płyną dojrzałe krople mleka, kiedy rozkwitają tam jabłonie pełne nabrzmiałych jabłek życia, a miasta i wsie tężeją tam w dole w miodowej melasie bezruchu i ostatnich uśmiechów znużonego dnia.

Krzysztof Baczyński Zwierzęta Pana Joachima