Zakończenie PDF Drukuj Email

Sytuacja dziejowa, w jakiej znalazł się Baczyński, wzbudziła w nim gwałtowne pragnienie uporządkowania świata według własnych wyobrażeń, by zrozumieć owej chwili sens, usprawiedliwić działanie człowieka, ustawić go wobec świata Boga-Stworzyciela i Boga-Celu Ostatecznego. Fascynacja baśniowym prapoczątkiem wzięła się również być może z tego, iż praświat, w którym po raz pierwszy z chaosu kształtowało się wszystko, przypominał ten, który należało na nowo z chaosu wydobyć i ukształtować, ponazywać, zdefiniować, „porozróżniać sny od ludzi, kamienie od rąk” (parafraza dwuwersu z Bohatera 227 I), by można było w nim żyć, a nie tylko rozpaczać1. Baczyński wołał o apokalipsę dlatego, że gdyby się stała, Bóg-Sędzia rozstrzygnąłby wszystko za ludzi. Ponieważ w świecie początków jedną z metod służących rozumieniu jest metoda pozarozumowa, a zatem odczytywanie w świecie znaków o pozaświatowym pochodzeniu, prometeusz z poematu Olbrzym w lesie [228 I] „wodził palcami w koczowniczych chmurach / i wróżył”. Tego pierwszego „stwora” ziemskiego godziłoby się chyba nazwać może nie porte parole autora, jako że pozostaje bezmowny, lecz na pewno jego porte image; wróżąc, robił wszak dokładnie to, co sam poeta, a co zostało udokumentowane w przekazach lirycznych. Choć, jak sądzę, z próby tematycznego ustawienia obok siebie poszczególnych wierszy i z ich interpretacji wyłania się zadziwiająco spójny obraz filozoficznych rozpoznań Baczyńskiego, jego poszukiwania epistemologiczne pozostają bez ostatecznych konkluzji. Czy dlatego, że „zamiar przerasta” percepcyjne zdolności człowieka? Czy może dlatego, że jego rozpoznania wywodzą się głównie ze sfery przypuszczeń i przeczuć, które nie są w stanie służyć odkryciu jakiejś wielkiej, nadrzędnej tajemnicy czy zasady świata? Czy Bóg celowo zasłania ją przed człowiekiem? W każdym razie bohater liryczny Baczyńskiego ma świadomość, że „poznanie / będzie obce mu, by trudniej było / wielość formy połączyć w miłość” [Bohater 277 I]

 


1. Ciekawy kontekst – o spleceniu apokalipsy i genezis pisał też Andrzej Trzebiński: „Trzeba przejrzeć tylko tę tajemnicę, że każdej Apokalipsie musi towarzyszyć nasza ludzka księga Genesis”. Zob. Udajmy, że istniejemy gdzie indziej. ”Sztuka i Naród” VIII-IX 1942, nr 3-4. Cyt. za: Paweł Rodak, Wizje kultury pokolenia wojennego, Wrocław 2000, s. 86.